Wyprawa za tęczowy most. Jak pogodzić się ze śmiercią pupila?

Pamiętam jak dziś moment, w którym straciłam ukochanego czworonoga. Saba, mój czarny kundelek, na moich oczach wpadła pod koła pędzącego samochodu. Długo nie mogłam pogodzić się z jej odejściem. W atmosferze melancholii, jaka towarzyszy pierwszym dniom listopada, zastanawiam się dziś, czy istnieje skuteczne lekarstwo na to, by śmierć pupila bolała mniej?

Czworonogi – niestety – żyją znacznie krócej niż ludzie. Czasem tracimy je nagle, w wyniku wypadku lub choroby. Czasem odchodzą powoli, po cichu przygotowując nas na pustkę, która wkrótce zagości w naszym domu. Nie lubimy o tym, myśleć, ale ten moment nadejdzie. Czy można się na niego przygotować? Raczej nie. Zatem jak pogodzić się ze śmiercią pupila?

Czas na żałobę
Ogromny smutek, często gniew, niedowierzanie i swego rodzaju odrętwienie – śmierć pupila wyzwala w nas wiele różnych emocji. To normalne uczucia, które odczuwamy w pierwszym momencie. Zaraz po tym pojawia się poczucie pustki, a czasem i wyrzuty sumienia – zwłaszcza jeżeli trzeba było podjąć decyzję o uśpieniu zwierzaka. Nie należy dusić tego w sobie. Strata zwierzęcia to jak strata członka rodziny. Powinniśmy zatem pozwolić sobie na żałobę. Jak radzić sobie z tą sytuacją? Jeżeli inny członek rodziny również był silnie związany ze zwierzakiem, warto porozmawiać z nim o towarzyszących wam uczuciach. Należy zatroszczyć się zwłaszcza o dzieci, które zazwyczaj nawiązują silne relacje z czworonogami, przez co ich cierpienie po utracie przyjaciela może być jeszcze większe. Maluchy mogą nie tylko tęsknić za ulubieńcem, ale przede wszystkim mieć problem ze zrozumieniem tego, co stało się z ich przyjacielem. Często pojawiają się pytania o to, gdzie pies teraz się znajduje lub dlaczego już go nie ma. Dlatego niezwykle ważna jest szczera i spokojna rozmowa, oczywiście przeprowadzona w możliwie najbardziej delikatny sposób i adekwatnie do wieku dziecka.
Czasem zdarza się, że bliscy nie rozumieją naszych emocji po stracie zwierzaka. Wówczas jest jeszcze trudniej, gdyż śmierć pupila i towarzyszący jej ból zmuszeni jesteśmy przeżywać w samotności. Warto porozmawiać z osobą, która też ma lub miała czworonoga i rozumie tę szczególną relację łączącą człowieka ze zwierzęciem. Taka rozmowa – ze znajomym, przyjacielem, czy choćby na forum internetowym – może być dla nas szczególnie pomocna w tych trudnych chwilach.

Nowy przyjaciel rodziny
Ogromna pustka w domu, którą powoduje śmierć pupila, może szybko zacząć nam doskwierać. Tęsknota za radosnym powitaniem po powrocie do domu, merdającym ogonem czy wspólnymi spacerami prędzej czy później da o sobie znać. Decyzja o przygarnięciu nowego czworonoga powinna być jednak dobrze przemyślana – zwłaszcza, jeśli inni członkowie rodziny, a zwłaszcza dzieci, wciąż przeżywają stratę ukochanego pupila. Nowy pies czy kot może pogorszyć sytuację, ale może także stać się skutecznym antidotum na poniesioną stratę. Warto spróbować, ale koniecznie należy dobrze przemyśleć tę decyzję, a najlepiej szczerze porozmawiać o tym z najbliższymi.

O autorze Zobacz wszystkie artykuły

Redakcja

# komentarzyNapisz komentarz

  • Musiałam podjąć decyzję o uspieniu najukochańszego pupila, był jak członek rodziny 16 lat. Przeplakalam wiele godzin czuję się z tym bardzo źle, za każdym razem jak o nim myślę dusi mnie straszny żal strasznie mi ciężko i źle. Nachodzi mnie myśl że zrobiłam źle, a z drugiej strony wiem że nie cierpi już. Jest to straszne uczucie serce mi pęka tak bardzo za nim tęsknię. Mój najdroższy maleńki przyjaciel czarna mała kropeczka….. Żal…

  • moj zostal znaleziony martwy przy drodze mial dopiero dwa lat,wszedzie mi towarzyszyl tak mi ciezko bez niego ,tak bym chciala by byl tu ze mna

  • Miałam w okresie dzieciństwa dwa króliki miniaturki ,teraz miałam króliczka hodowlanego typowo na zabicie ,któremu uratowałam życie biorąc go pod swój dach i ten okazał się być WYJĄTKOWY ,zaskoczył nas, był mądrzejszy i inteligentniejszy od miniaturek , reagował na swoje imię i przybiegał jak pies , na polecenie „ugryź” innego domownika (dla żartów ) ugryzł go ,za każdym razem kiedy miał potrzebę boksował o drzwiczki klatki ,wypuszczalam go i biegł do WC , kiedy zdarzyło mi się zapomnieć o porządkach w jego klatce wyszedł i sam dosłownie wyrzucał wszystko zębami z klatki po czym jeszcze odepchnął to łapkami i poszedł się położyć ,codziennie wyskakiwał na łóżko ,rzucał mi się na klatę i budził liżąc po twarzy a kiedy płakałam przybiegał ,spierał się łapkami na udach i tulił do mojego brzucha… odszedł po 6 latach ,nie docierają do mnie argumenty ,że miał „swoje lata” nie mogę się pogodzić z tą stratą ,odszedł mój malutki ,kochany przyjaciel ,tak bardzo cierpię… czuję straszny ból i okropną pustkę…

Napisz odpowiedź

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Pola wymagane są oznaczone *

3 × two =